Projekty

Projekty

Prowadzimy badania w DDP i DPS nad wpływem gry w brydża na procesy demencyjne u osób starszych. Aplikujemy 20-tygodniowy kurs nauki gry oraz samej gry w brydża dla chętnych. Tak przed kursem jak i po jego zakończeniu przeprowadzamy szereg testów określających poziom zdolności poznawczych, stopień depresji oraz samopoczucie kursantów.

BRYDŻ – JAKO ZAPOBIEGANIE DEMENCJI LUB TERAPIA ALZHEIMERA- pobierz

Zainicjowany przez Marka Małysę Program Brydż60+ ma aktywizować seniorów - prawie każdy z nas słyszał o brydżu lub grał, a każdy może się nauczyć i poprawiać sobie pamięć, zawierać nowe znajomości czy nawet przyjaźnie, wciągać rodzinę, dzieci, wnuki i tworzyć z nimi parę. Dodatkowe korzyści to zapobieganie chorobom neurodegeneracyjnym, czyli odmładzanie mózgu, zatem - przyjemne z pożytecznym. Wyniki badań wyglądają bardzo obiecująco, rozmowy z uczestnikami programu potwierdzają pożytki z brydża płynące. Ośrodki działają w całej Polsce, zapraszamy!

www.bridge60plus.pl

BRYDŻ POPRAWIA WYNIKI W NAUCE- POBIERZ

Nasi najmłodsi adepci podczas gry oraz z wizytą na Mistrzostwach Świata w Brydżu.

   

 

Podejście i strategie w brydżu i w zarządzaniu projektami są bardzo podobne, ponieważ zbierasz wszystkie możliwe informacje, a następnie uzupełniasz je w miarę rozwoju sytuacji. Robisz wszystko, na co wskazuje prawdopodobieństwo w oparciu o wiedzę, którą posiadasz w danym momencie, ale zawsze jesteś gotów zmodyfikować swoje zachowanie lub podejście, gdy zdobędziesz nowe informacje. W brydżu zachowujesz się w taki sposób, aby uzyskać jak najwięcej od swojego partnera. A w biznesie zachowujesz się w taki sposób, aby uzyskać to, co najlepsze od swoich menedżerów i pracowników" - powiedział Warren Buffet

Często słyszymy, że brydż to sport bez ograniczeń. I racja: widziałam siedmiolatków, niemogących się doczekać kolejnego rozdania, a na sto trzecich urodzinach świetnej brydżystki grałam właśnie z nią. Internet sprawił, że granice przestały się liczyć. Kłopot z chodzeniem? Siadamy na N-S. Trudności z mówieniem czy słaby słuch? Są bidding-boxy, wszystko widać. No właśnie. Może jednak nie wszystko... Mamy w Polsce grupę kilkudziesięciu regularnie grających niewidzących lub niedowidzących brydżystów. Jurka Czeszewskiego (WK 4) poznałam na kursie instruktorskim w Stasikówce. Zmarłego kilka lat temu Piotra Łożyńskiego – podczas gali Mistrzów Sportu w hotelu GROMAN pod Warszawą. Mistrzów niewidzących, z rozmaitych dyscyplin. Brydż niewidomych rozwinął się w Polsce w latach siedemdziesiątych XX wieku. W 1996 roku odbyły się pierwsze mistrzostwa Polski, od 1998 są grane teamy, w 2002 urządzono indywiduela, od tego też czasu w Ustce są organizowane doroczne letnie zgrupowania.

Głównym organizatorem Mistrzostw Polski jest Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących CROSS w Warszawie we współpracy z klubami oraz koordynatorami. Środki pochodzą z dotacji Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Ministerstwa Sportu.

W internecie znalazłam stronę poświęconą ułatwieniom dla niewidzących brydżystów. I tam przeczytałam historyjkę o Nationals z 2009, rozgrywanych w Waszyngtonie, podczas których team Mike’a Levinsona, wówczas już słabo widzącego, pokonał zawodników Jimmy’ego Cayne’a. Podobno było tak, że podczas meczu jeden z graczy Levinsona musiał odejść od stołu, gdyż odebrał pilny telefon z sądu. Zastąpił go kibic drużyny Cayne’a. I team z niedowidzącym Levinsonem i mało doświadczonym kibicem zwyciężył 141:140. „Zadziwiająca gra, ten brydż” – skomentował autor wpisu. Jak grają niewidomi? Za pomocą kart oznakowanych alfabetem Braille’a (można kupić za ok. 70 zł, są nieco grubsze od zwykłych i bardziej „plastikowe”, żeby się za szybko nie zużywały), ale mogą też być zwykłe. Obecny na każdym turnieju asystent dyskretnie odczytuje zawodnikowi jego rękę, niewidzący gracze „szufladkują” karty, czyli przy pomocy asystenta lub sędziego układają je kolorami między palcami jednej ręki. Licytacja przebiega za pomocą bidding-boxów i głosu.

Po wyłożeniu stolika asystent odczytuje karty dziadka. I gramy. Jest jedno „ale”: liczy się karta powiedziana (trzeba mówić, co się zagrywa), a nie – położona (by wyeliminować pomyłki). Znalazłam informacje o „mówiących” bidding-boxach z wmontowanym czytnikiem, wyposażonych w słuchawkę dla niewidomego gracza, jednak u nas ich (jeszcze?) nie widziałam. Natknęłam się również na informację o urządzeniu dla słabo widzących – przypominającym okulary, lecz skomputeryzowane – e-sight, znacznie poprawiającym ostrość widzenia. Polecała je brydżystka Harriette Buckman, była przewodnicząca ACBL, bo tam też społeczeństwo się starzeje i rośnie liczba osób źle widzących. Tylko że to bardzo drogi sprzęt – kilka tysięcy USD. Są również specjalne karty dla osób niedowidzących, z powiększonymi symbolami, niekiedy też z treflami oznaczonymi na zielono i pomarańczowymi karami. Dostałam mail od twórcy bezpłatnej aplikacji dla grających na BBO Johna Lambego z Wlk. Brytanii: „Nazywa się BBO Visual Assist, jest dostępna w sklepie internetowym Google Chrome i bezpłatna”. We wspomnieniach Zii Mahmooda Brydż i ja, które przetłumaczyłam na polski, znalazłam taką opowieść: „Grając w Kalkucie, poznałem niezwykłego młodego człowieka. Nazywał się Om Parkash Chaudry. Godny wyróżnienia nie tylko z powodu wysokich umiejętności brydżowych, lecz i dlatego, że był niewidomy. Co więcej, nie grał kartami oznakowanymi alfabetem Braille’a. Siedzący za nim przyjaciel szeptał mu, jaką kartę podnosi w rozdaniu. Tylko raz mu to mówił. Podobnie, gdy Om rozgrywał, przyjaciel podpowiadał mu, jakie karty leżą w dziadku. Om głośno oznajmiał, co kładzie, czy grał w obronie, czy rozgrywał. Mylił się bardzo rzadko, grał rozdanie za rozdaniem w normalnym tempie. Kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy, zrobił na mnie tak wielkie wrażenie, że spytałem, czy zagra ze mną. Zgodził się i kilka dni później wzięliśmy udział w turnieju par. Doszliśmy do połowy, zajmowaliśmy całkiem niezłą pozycję, kiedy nagle zgasło światło, rzecz w Indiach zwyczajna. Gra się zatrzymała, jednak Om, nieświadom tego, co się stało, zadysponował kartę z dziadka. – Musisz zaczekać, prąd wysiadł – poinformowałem. Zanim zdałem sobie sprawę, co mówię, Om odparł: – Przepraszam, zapomniałem, że wy umiecie grać tylko przy świetle. – Całkiem niewinna uwaga, a zarazem – nauczka równie cenna w brydżu, co i w życiu. Postaw się na miejscu drugiej osoby. Z jej punktu widzenia sprawy mogą wyglądać zupełnie inaczej”. Wszystkim znającym angielski polecam także książkę The Cardturner Louisa Sachara. Pochłonęłam w dwa dni tę opowieść o niewidomym brydżyście i jego pomagierze, 17-latku, który początkowo nie ma zielonego pojęcia o grze, jednak asystując wujowi, zakochuje się w brydżu (i brydżystce…). Fantastyczna lektura, staram się wydać tę książkę po polsku. Kiedy zainteresowałam się tematem, poszukałam podobnych grup poza Polską. Nie ma ich wiele, jednak przed pandemią skontaktowałam się z Holendrami (robili coroczny turniej o mistrzostwo kraju), z Grekami (jedna grupa grała, druga się organizowała), we Francji (niewidzący spotykali się co tydzień w jednym z paryskich klubów, już się nie spotykają), z Duńczykami (grali w Kopenhadze). Są gracze w Chorwacji, Belgii, Stanach, Nowej Zelandii. Odezwali się do mnie niewidzący gracze z Kanady, zainteresowani są Finowie. Cytowany Zia obiecał zasięgnąć języka w USA i Wielkiej Brytanii. Jeśli uda się zainteresować zawodników z kilku krajów, spróbujemy zorganizować w Polsce turniej międzynarodowy. Pomoc już zadeklarowały organizacje CROSS i OLIMP, liczymy na PFRON i Polski Komitet Paraolimpijski. Nasz kraj zainicjował starania o włączenie brydża do grona dyscyplin paraolimpijskich. Z upoważnienia prezesa Marka Michałowskiego spotkałam się z prezesem Polskiego Komitetu Paraolimpiijskiego, Łukaszem Szeligą. Jest szalenie przyjazny i pomocny. Jako że brydż to gra bez barier, jedynym wyróżnikiem są problemy ze wzrokiem i od grupy niewidzących i słabowidzących chcemy zacząć. To proces wieloletni: najpierw muszą się odbyć rozgrywki lokalne, później – międzynarodowe, na wszystkich kontynentach, a później – może szlem na Paraolimpiadzie? Wszelką pomoc witamy z otwartymi rękami!

Małgorzata Maruszkin